Cannes 2013 (odcinek 4): Holandia, Japonia, Francja, Kambodża

Data:


.
BORGMAN
reż. Alex van Warmerdam
Konkurs Główny

Pierwszy od prawie 40 lat holenderski film w Konkursie Głównym w Cannes to bardzo osobliwa i oryginalna rzecz – „Funny Games” utrzymane w komediowo-groteskowym duchu, proszące się o lewacką interpretację. Co robisz, gdy do drzwi twojego wypasionego domu z ogromnym ogrodem puka brodaty bezdomny bezwstydnie proszący o udostępnienie łazienki, by mógł się w niej umyć? Oczywiście, że zatrzaskujesz mu drzwi przed nosem. Richard – właściciel posesji – dodatkowo jeszcze pięściami pokazuje nieproszonemu gościowy, co myśli o jego wizycie. Współczuciem w tajemnicy przed mężem uniesie się jednak jego małżonka Marina, która zaprosi wagabundę do domu, otworzy przed nim łazienkę, a nawet mały domek w ogródku, by gość mógł przenocować. Po jednej dobie Camiel Borgman nie zamierza się jednak wynieść i w iście szarlatański oraz diaboliczny sposób wejdzie ze swoimi butami (oraz paczką dziwacznych znajomych) w życie tej nowobogackiej rodziny z przedmieścia. Tytułowy bohater filmu to ktoś symbolizujący złe, szamańskie moce (bo w taki właśnie sposób Borgman wpływa na psychikę Mariny, Richarda i innych domowników), on i jego szajka nie uciekają się nawet do bezpardonowej przemocy i stąd pewnie powszechne skojarzenia z kultowym dziełem Hanekego. U Alexa van Warmerdama dużo więcej jest jednak humorystycznego absurdu i komediowej śmieszności. A ta lewacka interpretacja wypływa stąd, że „Borgman” może być przestrogą dla żyjącej sobie wygodnie i hermetycznie klasy średniej, iż zupełnie nie wiadomo, kiedy w ich życiu pojawić się może mniej lub bardziej namacalne zło, obracając je do góry nogami.

Ocena: 6.5/10

LIKE FATHER, LIKE SON
reż. Koreeda Hirokazu
Konkurs Główny

W Polsce mamy „Oszukane”, w Cannes mamy nowy film Koreedy. Rzecz dokładnie o tym samym, czyli jak pomyłka lekarzy (podmiana dzieci w szpitalu po porodzie) po latach dewastuje życie dwóch rodzin. Tutaj odkrycie fatalnego błędu następuje, gdy dzieciaki mają po 6 lat i zapada, chyba najgorsza z możliwych, decyzja, by je podmienić. Oczywiście rodzice robią to małymi kroczkami, powoli przyzwyczajając małych chłopców do siebie. Obie rodziny w filmie Koreedy dzieli przepaść. Jedna z nich to bogata para z apartamentowca w centrum, druga – wielodzietna rodzina sklepikarza z małego miasteczka, co reżyserowi posłuży do podkreślania mało oryginalnej tezy, że pieniądze szczęścia nie dają, a o wiele lepsze niż kupowanie zabawek i opłacanie gry na pianinie jest spędzanie czasu z dzieckiem na puszczaniu latawców i wspólnych kąpielach w małej wannie. To, co w filmie rzuciło mi się jeszcze w oczy dotyczy procesu decyzyjnego – zdaje się, że o podmianie chłopców zadecydowali ich ojcowie. Bo Koreeda chce też odpowiedzieć w filmie, co jest silniejsze: wychowanie czy więzy krwi (głównie między ojcami i ich synami). Mimo niezłej realizacji, „Like Father, Like Son” polecam raczej tylko miłośnikom niegdysiejszego bloku filmowego w publicznej telewizji – Okruchy Życia.

Ocena: 5.5/10

GRAND CENTRAL
reż. Rebecca Zlotowski
Un Certain Regard

Jak na sekcję, która ma prezentować kino bardziej eksperymentalne i poszukujące, zadziwiający jest wybór wrzucenia do konkursu zupełnie zwyczajnej, melodramatycznej historii o miłosnym trójkącie, która rozgrywa się w ciekawym otoczeniu francuskiej elektrowni jądrowej na północy Francji. To właśnie kulisy pracy w najwrażliwszych miejscach zakładu, procedury ochronne, wnętrze przy samym reaktorze to najfajniejsze rzeczy, jakie w filmie Rebecci Zlotowski można zobaczyć. Można też oglądać przystojnego Tahara Rahima (w Cannes był już u Farhadiego) czy też czasem nagą, wchodzącą gwiazdę francuskiego kina, Léę Seydoux. Poza tym to średnio udane romansidło o ludziach, którym w dokonywaniu życiowych wyborów przeszkadzają oni sami.

Ocena: 5/10

THE MISSING PICTURE
reż. Rithy Panh
Un Certain Regard

Ciekawostka z pogranicza kina dokumentalnego i animacji. Rithy Panh zabiera nas w osobistą, emocjonalną podróż do czasów panowania terroru Czerwonych Khmerów w rodzinnej Kambodży, kiedy to zginęło wielu jego bliskich. Niesamowita jest forma tego wspomnieniowego dzieła. Archiwalne, reżimowe filmy z tamtego czasu zostają uzupełnione o „brakujące obrazy” okrucieństwa i bestialstwa totalitarnych rządów Pol Pota, które Panh odtworzył za pomocą figurek z gliny, sfilmowanych statycznie, na specjalnie z tej okazji skonstruowanych makietach, opowiadając w ten sposób de facto całą tę przejmującą historię. Ogromna staranność tego dzieła oraz emocjonalna narracja zdradzają nie tylko ogromną determinację reżysera i wszystkich zaangażowanych w ten projekt, ale głównie szczerość i czystość ich intencji, czyli uchwycenia i przypomnienia bardzo mrocznego, bolesnego czasu w historii tamtego rejonu Azji.

Ocena: 6/10

***
Festiwalowa lista przebojów:
1. Le Passé, reż. Asghar Farhadi
2. Kongres, reż. Ari Folman
3. Borgman, reż. Alex van Warmerdam
4. The Bling Ring, reż. Sofia Coppola
5. The Missing Picture, reż. Rithy Panh
6. Jeune & Jolie, reż. François Ozon
7. Fruitvale Station, reż. Ryan Coogler
8. Like Father, Like Son, reż. Koreeda Hirokazu
9. Jimmy P., reż. Arnaud Desplechin
10. Bends, reż. Flora Lau
11. Grand Central, reż. Rebecca Zlotowski
12. For Those In Peril, reż. Paul Wright
13. Heli, reż. Amat Escalante

Coenów nie złapałaś? Generalnie widzę, że raczej słabo z satysfakcją. Nawet twój chwilowy numer jeden czyli Fargadi nie jest jakimś super filmem. Generalnie z tych 13, które widziałaś to wg twojej własnej oceny, chyba tylko 3-4 zasługują na większą uwagę, ale żaden na nagrodę.

p.s. Wieść niesie, że konkursowy film Miike to jeszcze większy gniot niż Jimmy P. Prawda to?

Ja bym w wypadku Kasi nie odnosił ocen filmów do satysfakcji z festiwalu. Na przykład w zeszłym roku pisała o świetnym powrocie Bertolucciego i dała 6,5 ;D

Ten film Rithy Panh wydaje się obiecujący.

Rozumiem :) Tylko w takim razie jej rozrzut ocen jest bardzo mały, bo zaledwie 1 pkt (od 5,5 do6,5 :) )

W przypadku Kasi 6,5 to całkiem dobra ocena. Ba, połowa 6-ek to oceny pozytywne. Zabawa polega na tym, żeby zgadnąć, które. ;D Początkującym graczom polecam raczej wczytywanie się w komentarze do ocen niż bazowanie na notach.

Ps. Satysfakcja będzie jutro - jak Ryan przyjedzie. I w środę - w dniu premiery "Only God Forgives". :)

Filmy z 6.5 wchodzą czasem na moją listę filmów roku. Generalnie od 6/10 to u mnie już filmy dobre (na filmasterze nie ma połówek, więc 5.5 zaokrąglam w górę lub w dół, stąd ta ambiwalencja oceny 6), 5-5.5 to taka typowa konfekcja, ani się nie nudziłam, ani nie zachwyciłam. Najwięcej filmów tak oceniam chyba.

Coenów widziałam dzisiaj dopiero. Także będą w kolejnym odcinku.

Z kuluarowych rzeczy mogę zdradzić, że wydarłam z jakiejś gazetki na festiwalu plakat Only God Forgives już pierwszego dnia i powiesiłam sobie nad łóżkiem w hotelu :>>>>

@ayya Obstawiam, że lokalizacja posteru nie jest przypadkowa. ;D No cóż. Życzę Ci, żeby magia zadziałała.

Jednak wolę bardziej wyraziste oceny... oczywiście należy wczytywać się w sam opis, ale jeśli wybór ocen ogranicza się do 5-7 w skali 1-10 to po kiego reszta skali? :) Ale to już moje czepialstwo :D

The Missing Picture wygrało UCR, oprócz tego mniejsze nagrody dostały 2 filmy, których nie widziałam.

Dodaj komentarz