Cannes 2014 (odcinek 10): to już jest koniec

Data:

Zwycięzcą w sekcji Un Certain Regard został Kornél Mundruczó. Przewodniczącym jury w tej sekcji był Pablo Trapero i mając to na względzie, ta decyzja nie jest dużym zaskoczeniem. On sam robi mocne, społeczno-polityczne kino. Drugim, nagrodzonym tytułem został najlepszy w tej sekcji, groteskowy „Turist” Rubena Östlunda.

Zemsta Lassie – tak można w skrócie podsumować „Feher Isten”. Ojciec nie pozwala zatrzymać Lili ukochanego psa Hagena, kiedy nastolatka z powodu wyjazdu matki musi u niego zamieszkać. Trzymaniu mieszańców nie sprzyja ustawodawstwo i niechętne otoczenie, dlatego mężczyzna wyrzuca pupila córki na środku ulicy. Od tego momentu historia będzie toczyć się dwutorowo. Pies będzie starał się odnaleźć swoją właścicielkę, ale po drodze spotka go cała masa okrucieństwa, które powodować będą napotkani przypadkiem ludzie. Lili też będzie szukać psa, ale oprócz tego będzie stawiać czoła całej masie problemów, jakie mają nastolatki w jej wieku. Esencją „Feher Isten” jest natomiast epicki bunt bezpańskich, porzuconych czworonogów, który stanowi kluczowy fragment fabuły. Mundruczó podkreśla na każdy kroku, że jego film to efekt 5-letniej pracy i obserwacji węgierskiej rzeczywistości pod kątem społecznym, politycznym i ekonomicznym. „Feher Isten” ma więc stanowić metaforę tych ambiwalentnych, niespokojnych czasów oraz przestrogę przed buntem wszystkich uciskanych i oburzonych. Nawet jeśli film jest bardzo konsekwentny w swoim przesłaniu, bez sugestii i objaśnień reżysera ciężko byłoby odgadnąć, o co w nim tak naprawdę chodzi. Nie jest to mój ulubiony tytuł w sekcji UCR, było kilka lepszych i ciekawszych, choć nie tak zaangażowanych. Zresztą dwa z nich – „Turist” i „Charlie’s Country” (nagroda aktorska dla Davida Gulpilila) – też zostały wyróżnione.

Nagrodę FIPRESCI w Un Certein Regards otrzymało „Jauja”. Lisandro Alonso w enigmatycznym, spokojnym języku obrazów opowiada XIX-wieczną, kostiumową (?) historię poszukiwania. Wojskowy kapitan (Viggo Mortensen) wyrusza w podróż po południowoamerykańskich bezkresach, by odnaleźć córkę, która najpierw uciekła z wybrankiem swojego serca, a potem została uprowadzona. Dla Alonsa ładna, duszna sceneria to nie tylko pretekst do zbudowania filmu w ładnych kadrach (dowolnie zatrzymany obraz, oprawiony w gustowną ramę, byłby ozdobą niejednego, historycznego miejsca). Gdzieś między wierszami film skrywa bowiem poetycką, niekoniecznie jasną refleksję o spuściźnie europejskiego kolonializmu, zaś tułacza, desperacka wędrówka kapitana zaczyna przybierać kształt filozoficznej, egzystencjalnej historii. Alonso w „Jauja” idzie w jednym szeregu z Jodorowskim i przybija piątkę Reygadasowi, z oddali machając nawet Tarkowskiemu. To niestety przykład takiego wybitnie festiwalowego, artystycznego kina, które ja nie darzę szczególną sympatią, ale jak widać, znajduje ono całkiem sporo sympatyków, także wśród canneńskich krytyków.

Świetnie w tym roku w Cannes wypadła sekcja Directors’ Fortnight, która bardzo sympatycznie zakończyła się wczoraj premierą „Pride” Matthew Warchusa ze znakomitą obsadą, a w niej m.in. Bill Nighy, Imelda Staunton czy Dominic West. Film opowiada o ciekawym epizodzie z brytyjskiej walki na polu społecznej solidarności i tolerancji za czasów rządów Margaret Thatcher. Latem 1984 r. grupa londyńskich, homoseksualnych aktywistów postanawia wesprzeć strajkujących górników i rozpoczyna zbiórkę pieniędzy na jedną z protestujących, walijskich kopalń. Grupa wsparcia jest kontrowersyjna, nie wszyscy będą więc wniebowzięci okazywanym wyrazom wsparcia i pomocą. „Pride” podobnie jak zeszłoroczna, serbska „Parada” w niezwykle przyjemny, przystępny sposób mówi o ważnym rozdziale w walce o prawa człowieka, która akurat w przypadku filmu Warchusa toczyła się w latach 80. w Wielkiej Brytanii i zbiegła się w czasie z ogólnokrajowymi protestami przeciwko rządom Thatcher. Nie unika się tu trudnych temat. W „Pride” mówi się więc o homofobii społeczeństwa, chorej, nietolerancyjnej podejrzliwości czy AIDS, ale mimo to film ciągle pozostaje ciepły i rozrywkowy z prostym, oczywistym przesłaniem. Nie zawsze bowiem świat musi być pesymistyczny i ponury.

Wszystkie trzy nagrody, jakie przyznawano w tym roku w ramach Directors’ Fortnight, powędrowały do młodego, francuskiego reżysera Thomasa Cailley’a. „Les Combattants” to w gruncie rzeczy dziwaczna komedia romantyczna, w której sympatyczny stolarz Arnaud spotyka na swojej wyjątkowo nieromantyczną Madeleine, która marzy o wojskowej szkole. Tam dziewczyna miałaby posiąść tajemną wiedzę, jak przetrwać w razie końca świata, który jej zdaniem wkrótce nastąpi na naszej planecie. Arnaud spodoba się ta nieco szalona, aspołeczna osoba aż tak, że za nią pojedzie na wojskowy obóz wakacyjny, porzucając rodzinny, stolarski biznes. Przyznając „Les Combattants” nagrody, podkreślano, jak oryginalną i subtelną relację stworzono między bohaterami. Mnie najbardziej urzekł w tym wszystkim jednak uroczy, niewymuszony humor, z jaką opowiedziano tę historię i to, jak daleko od cukierkowych, przewidywalnych schematów uciekł reżyser, a jednak mimo wszystko tak idealnie zmieścił się w schemacie popularnego gatunku, jakim jest komedia romantyczna.

W tym roku ciekawie w sekcjach pobocznych Cannes zaprezentowało się kino z Izreala. Oprócz Shiry Geffen, także Nadava Lapida należy na dobre dopisać do listy młodych twórców, których warto obserwować. „The Kindergarten Teacher” opowiada o kontrowersyjnej opiekunce, starającej się uratować duszę poety zamkniętego w ciele kilkuletniego chłopca – jej podopiecznego. Dziecko jest ewidentnie uzdolnione, jednak nikt tego talentu nie chce rozwijać, ponieważ poezja w filmie postrzegana jest jako coś drugorzędnego, nieważnego w życiu. Przedszkolanka wcieli się więc w rolę swoistego Don Kichota, pragnącego uchronić w chłopcu jego niezwykłą wrażliwość i niewinność . Swoją misję kobieta będzie traktować wręcz obsesyjnie, nawet niezdrowo. Lapid w interesujący sposób pyta o artystyczną tożsamość, integralność jednostki i to, czy należy ją chronić i rozwijać za wszelką cenę. Wyszedł mu film dość dwuznaczny, ale i nieprzeciętny, wciągający i nie dający prostych odpowiedzi.

Z kronikarskiego obowiązku odnotuję jeszcze, iż oglądałam również kilka zupełnie przeciętnych filmów, które nie są warte dłuższych wywodów. Te tytuły to:
- „Fantasia” Wanga Chao – typowy, flegmatyczny obraz niełatwej egzystencji we współczesnych Chinach;
- „La Chambre Bleue” Mathieu Almarica – nazbyt sztuczna ekranizacja powieści Georgesa Simenona o tragicznym finale namiętnego romansu, oglądanego z pespektywy policyjnego dochodzenia;
- „Kaguya-Hime No Monogatari” – kolejna bajka ze Studia Ghibli, nad którą wiele lat pracował Ikao Takahata o zrodzonej w bambusie księżniczce z księżyca, uczącej się życia na ziemi;
- „Gui Lai” Zhanga Yimou – wyjątkowo oszczędna, minimalistyczna jak na tego reżysera melancholijna i nudnawa historia o rodzinie brutalnie rozdzielonej w czasach największego, reżimowego terroru w Chinach, która potem po okresie amnestii i rehabilitacji próbuje odbudować się na nowo.

***
Festiwalowa lista przebojów (ostateczna i przemyślana):

1. Xavier Dolan: Mommy (Konkurs Główny) – 8/10
2. Damien Chazelle: Whiplash (Directors’ Fortnight) – 8/10
3. Andriej Zwiagincew: Lewiatan (Konkurs Główny) – 7/10
4. Céline Sciamma: Bandes de Filles (Directors’ Fortnight) – 7/10
5. Ruben Östlund: Turist (Un Certain Regard) – 7/10
6. Bennett Miller: Foxcatcher (Konkurs Główny) – 7/10
7. Jim Mickle: Cold In July (Directors’ Fortnight) – 6.5/10
8. David Cronenberg: Maps To The Stars (Konkurs Główny) – 6.5/10
9. Jean-Pierre, Luc Dardenne: Deux Jours, Une Nuit (Konkurs Główny) – 6.5/10
10. Nuri Bilge Ceylan: Winter Sleep (Konkurs Główny) – 6.5/10
11. Matthew Warchus: Pride (Directors’ Fortnight)
12. Asia Argento: Incompresa (Un Certain Regard) – 6.5/10
13. Thomas Cailley: Les Combattants (Directors’ Fortnight) – 6.5/10
14. Sebastiano Riso: Più Buio di Mezzanotte (Critic’s Week) – 6.5/10
15. Rolf de Heer: Charlie’s Country (Un Certain Regards) – 6/10
16. Mike Leigh: Mr. Turner (Konkurs Główny) – 6/10
17. Naomi Kawase: Fatatsume No Mado (Konkurs Główny) – 6/10
18. Jessica Hausner: Amour Fou (Un Certain Regard) – 6/10
19. Damian Szifrón: Relatos Salvajes (Konkurs Główny) – 6/10
20. Abderrahmane Sissako: Timbuktu (Konkurs Główny) – 6/10
21. Nadav Lapid: The Kindergarten Teacher (Critic’s Wee) – 6/10
22. Shira Geffen: Self Made (Critic’s Week) – 6/10
23. Kornél Mundruczó: Feher Isten (Un Certain Regard) – 5.5/10
24. Jean-Luc Godard: Adieu au Langage (Konkurs Główny) – 5.5/10
25. Lisandro Alonso: Jauja (Un Certain Regards) – 5.5/10
26. Ikao Takahata: Kaguya-Hime No Monogatari (Directors’ Fortnight) – 5.5/10
27. Bertrand Bonello: Saint Laurent (Konkurs Główny) – 5.5/10
28. David Michod: The Rover (Pokazy Specjalne) – 5/10
29. Djinn Carrenard: FLA (Critic’s Week) – 5/10
30. Oliver Assayas: Clouds Of Sils Maria (Konkurs Główny) – 5/10
31. Mathieu Almaric: Le Chambre Bleue (Un Certein Regard) – 5/10
32. Ken Loach: Jimmy’s Hall (Konkurs Główny) – 5/10
33. Zhang Yimou: Gui Lai (Poza Konkursem) – 5/10
34. Ned Benson: The Disappearance Of Eleanor Rigby (Un Certain Regard) – 5/10
35. Kristian Levring: The Salvation (Poza Konkursem) – 5/10
36. Tommy Lee Jones: The Homesmen (Konkurs Główny) – 4.5/10
37. Ryan Gosling: Lost River (Un Certain Regard) – 4.5/10
38. Wang Chao: Fantasia (Un Certain Regard) – 4.5/10
39. Michael Hazanavicius: The Search (Konkurs Główny) – 4.5/10
40. Atom Egoyan: The Captive (Konkurs Główny) – 4/10
41. Pascale Ferran: Bird People (Un Certain Regard) – 3.5/10
42. Olivier Dahan: Grace de Monaco (Film Otwarcia – poza konkursem) – 3.5/10
43. Alice Rorhwacher: Le Meraviglie (Konkurs Główny) – 2/10