Na horyzoncie widziałam... (1)

Data:


LATO
reż. José Luis Torres Leiva
MIĘDZYNARODOWY KONKURS NOWE HORYZONTY

Skromny hotel i mała, letniskowa miejscowość łączą losy różnych bohaterów, którym w wakacyjnej, leniwej i skąpanej w słońcu aurze przyjdzie zmierzyć się z fundamentalnymi dla każdego z nich kwestiami dotyczącymi miłości, przyszłości, rodzicielstwa. José Leiva buduje swój film z wirtuozerią instragramowej aplikacji fotograficznej – skacze po wątkach i losach swoich postaci, bardziej udając i upiększając niż faktycznie za niezobowiązującą, wakacyjną fasadą, skrywając prawdziwie ciekawe, egzystencjalne tematy. To wrażenie lekkości u Leivy jest trochę zbyt nachalne, rozwijanie konkretnych wątków straszliwie przypadkowe i ostatecznie kończy się w pół zdania, ale film ma swój oryginalny, hipsterski urok, choć wizualnie podobne „Jess+Moss” z ostatniego AFF pozostawia chilijskie „Lato” daleko w tyle.

OPÓŹNIENIE
reż. Rodrigo Plá
KINO MEKSYKU

Maria, samotna matka trójki dzieci, nie dość, że musi pilnować swoich pociech, nie ma stałej, ale ledwie dorywczą pracę na czarno, opiekuje się jeszcze zniedołężniałym ojcem. Stan mężczyzny nie pozwala go zostawić samego w domu, wymaga ciągłej uwagi, gdy sam wychodzi z domu zapomina, gdzie mieszka. W pewnym momencie główna bohaterka „Opóźnienia” przechodzi kryzys. Z opieką nad ojcem nie chce jej pomóc siostra, także urzędnicy nie mogą umieścić mężczyzny w odpowiedniej, państwowej placówce, gdyż chory ma rodzinę. Sfrustrowana i wycieńczona Maria w odruchu chwili porzuca ojca na ławce na osiedlu daleko od miejsca zamieszkania, licząc, że zabierze go opieka społeczna. Nie wszystko jednak idzie po myśli kobiety. W „Opóźnieniu” z zegarmistrzowską precyzją i sensownym wyczuciem zarysowano trudną sytuację, w jakiej znajduje się kobieta. Dodatkowo świetnie w roli Marii wypada boleśnie umęczona na twarzy Roxana Blanco. W pewnym momencie nawala jednak scenarzysta, który stara się widzowi wmówić, że główna bohaterka i tym samym osoby pojawiające się w jej otoczeniu nie grzeszą inteligencją. Mało wiarygodny rozwój wydarzeń w drugiej części filmu niestety sporo ujmuje w dużej mierze klarownej i niezłej fabule.

POKÓJ 237
reż. Rodney Ascher
MIĘDZYNARODOWY KONKURS FILMY O SZTUCE

Geneza powstania „Lśnienia” Kubricka w (nad)interpretacji niejakiego Rodneya Aschera – ewidentnego miłośnika teorii spiskowych i przekazów podprogowych, cierpiącego na „syndrom brzozy”. Szafując dziwacznymi skojarzeniami i wątpliwie sensownymi zbiegami okoliczności, z przekonaniem dowodzi, że „Lśnienie” to film o rzezi Indian, Holokauście, seksualności i zakamuflowanej współpracy reżysera w celu kręcenia tajnych filmów o kosmicznych wyprawach amerykańskich astronautów. „Pokój 237” rozśmiesza do łez, choć zawiera niezdrową wręcz dawkę absurdu i nonsensu. Bardziej niż do cyklu Filmy o Sztuce pasowałby do sekcji Mockumenty, albo nawet do Nocnego Szaleństwa.